Piotr Rogucki - forum. ^^

Sama nazwa wskazuje wszystko. (;

  • Nie jesteś zalogowany.

#1 2006-10-04 23:25:30

Dzięcioł

Administrator

Zarejestrowany: 2006-10-01
Posty: 136
Punktów :   

#5

Notka numer: #5
Napisana o: 13:38
W dniu: 28 sierpnia 2006

No więc oto mój pierwszy news w tym klubie. Jestem z siebie dumna, że wreszcie wzięłam się do roboty. Bez zbędnych wstępów wywiad z Piotrem Roguckim z Dziennika Zachodniego...

Dziennik Zachodni: Wróciliście niedawno, po dość długiej nieobecności, nową płytą o długim tytule „Zaprzepaszczone siły wielkiej armii świętych znaków”.
Piotr Rogucki: Nie wiem, czy dwa lata, jakie minęły od wydania pierwszego krążka, to dużo. Rzeczywiście jest jednak na rynku muzycznym taka tendencja i taka skłonność wśród wydawców, że jeżeli debiutant nagra płytę, to już po roku powinien wydać następną, która zazwyczaj jest gorsza. My staraliśmy się nagrać ten drugi krążek przede wszystkim tak, by być z niego zadowolonym i żeby był dla nas ważny. Chcieliśmy, aby każde słowoi każdy dźwięk miały znaczenie. Zdajemy sobie sprawę, że robimy muzykę nie tylko po to, aby ją sprzedawać, ale by ludzie żywo na nią reagowali. To dla nas ważniejsze niż schematy marketingowe.

DZ: Czyli nie chcieliście pójść tropem, według którego należy szybko wydać drugą płytę, by zarobić na niej pieniądze, ale trzeciej już nie nagrywać, bo nie ma na nią zapotrzebowania?
PR: Niestety, tak to się właśnie zazwyczaj kończy, a my nie zamierzaliśmy do tego dopuścić. Postawiliśmy sobie zadanie, że chcemy mieć satysfakcję z tego, co zrobiliśmy. Po dwóch latach pracy nad drugą płytą doszliśmy do wniosku, że jesteśmy z siebie zadowoleni. Mamy nadzieję, że publiczność też to docenia, iż tworzymy muzykę dla niej i bez względu na to, ile będzie czekać, otrzyma nie jakiś tam produkt, lecz dawkę emocji, która jest w stanie ich poruszyć.

DZ: Ja wrócę jednak do pierwszej płyty. Kim jest człowiek, którego imię i nazwisko jest tytułem waszego największego przeboju?
PR: Leszek Żukowski to autentyczna postać, człowiek z krwi i kości, mój przyjaciel, którego poznałem przy okazji egzaminów wstępnych do łódzkiej Szkoły Filmowej. Powiedział wtedy: „Słuchaj bracie, masz kapelę. Napisz dla mnie piosenkę”. No i po jakimś czasie rzeczywiście ją napisałem. A ponieważ po tych egzaminach rozstaliśmy się i być może już nigdy więcej się nie zobaczymy, zatytułowałem piosenkę jego imieniem i nazwiskiem, aby zorientował się, że to właśnie ta piosenka, której sobie zażyczył.

DZ: No i tym sposobem wy dzięki niemu staliście się sławni, a on za waszą sprawą znany...
PR: Myślę, że on ma w tym momencie przerąbane.

DZ: Druga płyta. To nieco inna muzyka od tej, do jakiej przyzwyczailiście słuchaczy...
PR: Jest inaczej zrealizowana, w warunkach, które umożliwiały wydobycie naszego pełnego brzmienia. Poza tym postanowiliśmy trochę poeksperymentować zarówno w warstwie dynamicznej, jak i poetyckiej.

[b]DZ: Mało kto luby być zaszufladkowany, ale mimo to zapytam- jak sami określacie muzykę, którą tworzycie?

PR: Ja myślę, że muzykę zespołu Coma można określić jako zdemoralizowany hip-hop w połączeniu z piosenką poetycką. Wywodzimy się z kręgu piosenki weselnej i to piętno na nas ciąży. Chociaż wyrzuciliśmy już ze swojego składu akordeon, cały czas tworzymy fantastyczną rozrywkową muzykę do zagrania przy kotlecie.

DZ: Dobry żart. A tak poważnie?
PR: Tak poważnie to nie umiem odpowiedzieć na to pytanie. Gramy generalnie muzykę płynącą z naszego serca i nie staramy się tego identyfikować. Ci, którzy potrzebują klasyfikacji i uporządkowania, niech sobie to dookreślają. Sami siebie nie potrafimy określić. Ogólnie to nasze motto jest takie, by to, co robimy, nie przynosiło nam wstydu, a jak to jest nazywane, jest już mało istotne.

DZ: Promujecie obecnie drugą płytę. Myślicie już o trzeciej?
PR: Najpierw musimy trochę odpocząć od nagrywania. Po trasie koncertowej, która rozpocznie się w październiku i potrwa około trzech miesięcy, chcielibyśmy gdzieś tak w styczniu lub lutym wybrać się w jakieś odosobnione miejsce i tam spróbować zebrać myśli oraz energię do kolejnej płyty.

Panna Małgorzata.


`dawkujesz mi siebie jak lek na przetrwanie.

Offline

 

#2 2006-10-07 16:28:57

Dzięcioł

Administrator

Zarejestrowany: 2006-10-01
Posty: 136
Punktów :   

Re: #5

Ja sądzę, że tak za dwa lata wyjdzie ;x


`dawkujesz mi siebie jak lek na przetrwanie.

Offline

 

Stopka forum

RSS
Powered by PunBB
© Copyright 2002–2008 PunBB
Polityka cookies - Wersja Lo-Fi


Darmowe Forum | Ciekawe Fora | Darmowe Fora
GotLink.pl